Nie lubię świąt.
Nie,że od zawsze.
Kiedyś bardzo lubiłam.
Czekałam na nie.Raz ,że wolny czas od szkoły i pracy .Dwa,że to okazja do spotkań z bliskimi.
Lubiłam tradycję świecenia pokarmów.
Od wczesnego sobotniego poranka szykowałam zawsze  koszyczek ze święconką.
Czerwona kokarda,wykrochmalona biała  serwetka z koronki w środku kiełbaska,chleb,sol,domowej roboty baranek i zajączek z biszkoptu,pisanki,świeży bukszpan.
Dopieszczony i piękny.
Szłam zawsze dumnie do kościoła.
Nie jestem praktykującą katoliczką.Raczej nigdy nie biegłam z zapalam na coniedzielne msze…. ale wiarę mam w swoim sercu i to jest dla mnie ważne. Wstępuje do kościoła gdy potrzebuje,zazwyczaj po za mszą.
Ot,taka zachcianka duszy.Za to w okresie świąt bywam częściej.
W tym roku nawet nie poświeciliśmy święconki bo w De. nie ma tego zwyczaju .
Nie lubię świat.
Nie ,że od zawsze.
Kiedyś bardzo lubiłam.
Dom przystrojony w świeże kwiaty.
Pisanki własnoręcznie wykonane.
Gdzieniegdzie przykicnął zajączek lub kurczaczek.
Gałązki wierzby wypuszczające pierwsze zielone listki.
Piękny wiosenny wianek  w oknie.
To wciąż lubię i nadal praktykuję.
Ale teraz nie lubię już świąt.
Nie,że od zawsze.
Kiedyś bardzo lubiłam.
Domowej roboty żurek na wędzące z jajkiem ugotowany przez mamę,chrzan najlepszy na świecie z żółtkiem i śmietaną.Swojska kiełbasa ,której zapach czuć już od samego progu domu.Gotowana szynka i boczuś co rozpływa się sam w ustach.Cytrynowa babka i mini mazurki na widok których oczy same się śmieją.
To wszystko było i smakowało wybornie.
Ale teraz nie lubię świat.
Nie ,że od zawsze.
Kiedyś bardzo lubiłam.
Wiosenna pogoda sprzyja spacerom.Aktywnemu spędzaniu czasu.
Kinderek szlifował jazdę na rowerze.Idzie mu co raz lepiej a boczne kolka ma podniesione co raz wyżej.
Uważam,że to zasługa rowerka biegowego na którym jazdę i równowagę opanował do perfekcji .
Więc to kwestia niedługiego czasu jak zacznie sam pędzić na dwóch kółkach.
Nie mogło zabraknąć okazji do jazdy Gokartem,który to stał się wielką miłością Kinderka.
Pędzi na tych czterech kołach i nie sposób go dogonić.
Widać,że lubi wiatr we włosach jak ja ))
Kindereczka polubiła wszystko co się kreci, buja i huśta.
Jednak najbardziej kocha dreptanie.Co ta mała dziewczyneczka nabije dziennie kilometrów to tylko ona sama wie…tam i z powrotem,tam i z powrotem……A wypuszczona z wózka na spacerze idzie przed siebie w sina dal nie obracając się nawet by sprawdzić czy ktoś za nią kroczy.
Ale teraz nie lubię świąt.
Nie,ze od zawsze.
Kiedyś bardzo lubiłam bo nie kojarzyły mi się z rozstaniem i łzami.
Kiedyś nie  musiałam patrzeć na rozhisteryzowanego synka ,który nie chce puścić z ramion dziadka muszącego wracać do Pl. do pracy.
Kiedyś nie musiałam oglądać oczu mamy pełnych smutku gdy dawała ostatni buziaczek wnuczce na pożegnanie.
Kiedyś nie musiałam wylewać litrów łez w samotności i  znów poukładać sobie to wszystko w głowie,że tak musi być,że takie życie brutalne.
Dlatego teraz nie lubię świat bo to wszystko przez to pier..lone 1200 km.

Lenka na świątecznym spacerku była ubrana w cudną sukieneczkę  Lady Mouse i czapeczkę  od Mouse in A house.
To jedna z pierwszych propozycji na wiosnę z nowej autorskiej  kolekcji ubrań szytych z wysokogatunkowej bawełny.
Świetna, lekka, bawełniana i mega wygodna w kroju bombki.Kokarda z tyłu czyni ją elegancką .

Do kupienia  <<<<<<<<TUTAJ>>>>>>>>>>

Polub profil Mouse in A house by nie przegapić informacji o nowościach promocjach i wyprzedażach.

Buciki Emel do kupienia u naszej kochanej CIOCIA-KLOCIA-Regał z bucikami

Facebook Comments