10580046_966355333381715_3436795246023927159_n

„Dziecko na warsztat” edycja druga, nie mogło nas zabraknąć w tym projekcie.

Dziś publikujemy warsztat o Polsce. Tematem przewodnim jest znana/wybitna osoba.

Dusza romantyczna ze mnie, więc postanowiłam napisać o Janie III Sobieskim i jego listach do swojej żony Marysieńki.

Inspiracją do wyboru tej postaci były oczywiście Kinderki.

W ostatnim czasie króluje u nas bajka „Rycerz Mike”.

Kinderek siada na swojej dmuchanej czerwonej krowie i mknie przez mieszkanie z drewnianym metrem w rączce niczym z mieczem.

Bawiliśmy się więc w króla i królową, bo fantazja jest od tego by bawić się na całego.

Wszyscy byli chętni zostać Marysieńką ..nawet Kinder Tata.

Nasz warsztat jak zawsze na wesoło bo cześć techniczną zawsze traktuje jako dobra zabawę dla dzieci.

Wszak dla nich to wszystko.

Dzięki temu warsztatowi moje maluchy wiedzą, że był sobie król Jan III Sobieski , który kochał Marysieńkę i pisał do niej listy.

Myślę,że na tym etapie rozwoju ta wiedza jest dla nich wystarczająca 🙂

 

Pisanie listów miłosnych to nie lada sztuka – łatwo bowiem popaść w egzaltację, kiedy rządzą nami gorące uczucia.

Długie listy miłosne króla przeszły do historii, pisane z żarem i namiętnością.

Jan III Sobieski pisał je przez 20 lat. Daty pisania tych listów to lata 1665-1683.

Miłość Sobieskiego i Marysieńki rozkwitała w specyficznej sytuacji.

Pierwsze spotkanie Marysieńki i Jana Sobieskiego miało miejsce wiosną 1655 roku.

„Ona – uroczy podlotek, zaczytujący się we łzawych francuskich powieścidłach.

On – przystojny, 12 lat starszy z ukończonymi studiami filozoficznymi na Akademii Krakowskiej.

Znany z męstwa rycerz, który dopiero co powrócił z poselstwem ze Stambułu.

Właściwie to on powinien zrobić wrażenie na niej, nie odwrotnie.

Czternastoletnia panna d’Arquien wryła się głęboko w pamięć i serce Sobieskiego, ale wtedy nie dał tego po sobie poznać.

Ponownie pojawiła się w jego życiu jako mężatka, poślubiona z magnatem polskim Zamojskim.

Sobieski mieszkał wówczas samotnie w majątku rodowym w Pielaszkowicach, oddalonych kilka kilometrów od Zamościa.

Zaczęli do siebie pisywać. Początkowo niewinnie, bo dla pani Zamoyskiej Sobieski był tylko – jak sama przyznawała mu w liście – „ucieczką od wiejskich nudów”.

Chorąży koronny, podobnie jak jej mąż, nie stronił co prawda od uczt i nałożnic, ale interesował się też naukami ścisłymi, znał francuski i kochał literaturę.

Maria Kazimiera, dwórka królowej, była żoną jednego z bogatszych magnatów Rzeczypospolitej, wojewody Jana Zamoyskiego,

dopiero po jego śmierci para mogła wziąć oficjalny ślub.”

Ich korespondencja odzwierciedla te przeżycia, widać w niej ślady zmagania się z przeciwnościami stojącymi na drodze do szczęścia,

wyczuwa się atmosferę flirtu, miłości ukrywanej, a nawet dworskich intryg i skandalu.

Ta cała sytuacja zaważyła na języku listów, pisanych swego rodzaju miłosnym szyfrem.

 

Nie będę Wam cytować całych listów, bo kto by to przeczytał ? 🙂

Przytoczę jedynie moje ulubione fragmenty.

Ciekawie opisana historie Marysieńki i Jana Sobieskiego znalazłam TUTAJ .

 

Z listu z dnia 23 III 1668 r.:

„Wszystkie duszy i serca pociechy, jedyne na tym świecie kochanie, najśliczniejsza i najwdzięczniejsza Marysieńku, pani i dobrodziejko moja!

Ja tylko o to proszę, abyś się zmiłowała nad uwiędłym już Celadonem a odżywiła go ślicznością swoją, która by i z grobu człowieka do siebie przywabiła. Zmiłuj się, zmiłuj, śliczna dobrodziejko, niech lata nasze tak marnie nie idą, ile mnie, który bym się przez milion lat nie mógł nasycić wszystkich śliczności mojej jedynej panny; a żywot nasz jako krótki, ile mój! Niech tedy mam jako najprędszą deklarację, uniżenie proszę, przy nadziei, której mi Wć w żadnym liście uczynić nie chcesz, że mi tę absence sowitymi nagrodzisz karesami i że muszka przyjmie wdzięcznie son galant. Pisywałaś, moje serce, przedtem i mówiłaś, żeś beze mnie sypiać nie mogła, a teraz podobno takeś się Wć przyzwyczaiła, że się o tym i nie pomyśli. Wiem, że znowu zrazu przykro i ciężko będzie sypiać Wci sercu memu z swoim uniżonym a wiernym Sylwandrem, który P. Boga prosić nie przestanie, aby tej jeszcze doczekał szczęśliwości. A teraz całuję, począwszy od busieńki, wszystkie śliczności, a najbardziej tyteńki, muszeczkę, pajączka i śliczne nóżeczki.”

 

Z listu z dnia 12 VIII 1665 r.:
„Gdybyś wiedzieć, moje serce, albo imaginować mogła, co się ze. mną dzieje, i jako myślę o tobie, i że jednej nie opuszczam minuty, musiałabyś się sto razy we mnie kochać bardziej: bo gdyby tak choć trzecią część czasu darować P. Bogu, nie było [by] świętszego nade mnie człowieka. Wierz temu tak, moja duszo, jako ewangelii i jako największej przysiędze, i żebym pewnie, po wczorajszym się usprawiedliwieniu Częstochową, nadaremno na świadectwo Bożego nie brał imienia, który mię niech skaże tego momentu, jeśli inaczej piszę i myślę. Niechże mi się tedy wzajemnie nagradza od ciebie, moja najśliczniejsza dobrodziejko! Cudowna rzecz to, moja panno, że mi się to ni o czym myśleć nie chce, jeno o tobie, i gdybyś ty tu była, moje serce, wszystkie by tu lepiej mogły pójść rzeczy, boby mi się na wieki obóz nie uprzykrzył, a ta włóczęga za największe byłaby u mnie delicje; ale bez ciebie, moja duszo, nie tylko zażyć czego, ale i żyć się przykrzy. Więcej o tym już i pisać z żalu nie mogę, bom jest najnieszczęśliwszym człowiekiem na świecie, nie zażywając tego, co mi Bóg tak cudownym dał sposobem, a wiek, dni, godziny mijają, które najdroższymi u mnie nie są nagrodzone skarbami. Adieu, królewno serca mego. Całuję nóżeczki, rączeczki i muszeczkę milion razy, bez której kawaler bardzo nos zwiesił. Z muszką co się dzieje, wzajemnie oznajmić.”

 

Z listu z dnia 9 VI 1665 r.:

„Żoneczko moja najśliczniejsza, największa duszy i serca mego pociecho!

Tak mi się twoja śliczność, moja złota panno, wbiła w głowę, że zawrzeć oczu całej nie mogłem nocy. P. Bóg widzi, że sam nie wiem, jeśli tę absence znieść będzie można; bo ażem sobie uprosił M. Koniecpolski, że ze mną całą przegadał noc tę przeszłą. Dziś ani o jedzeniu, ani o spaniu i pomyśleć niepodobna. Owo widzę, że mię twoje wdzięczne tak oczarowały oczy, że bez nich i momentu wytrwać będzie niepodobna, i tak tuszę, że notre amour ne changera jamais en amitie, ni en la plus tendre qui fut jamais. To jest pewna, że już od dawnego czasu zdało mi się, żem bardziej i więcej kochać nie mógł; ale teraz przyznawana, że lubo nie bardziej, bo niepodobna kochać bardziej, ale je vous admire coraz więcej, widząc perfekcję a tak dobrą i w tak pięknym ciele duszę. Owo zgoła, serca mego królewno, chciej tego być pewna, że wprzód wszystko wspak się odmieni przyrodzenie, niżeli najmniejszą odmianę śliczna Astree w swym uzna Celadonie.”

 

Jeśli ktoś ma ochotę zapoznać się ze wszystkimi listami to zapraszam na stronę źródłową KLIK

 

DSC_1965

DSC_1966

DSC_1969

DSC_1971

DSC_1973

DSC_1975

DSC_1978

DSC_1979

DSC_1981

DSC_1982

DSC_1983

 

Zaglądnijcie na inne blogi i ich pomysł na przedstawienie warsztatu o Polsce i sławnej osobie .

Facebook Comments