ŁZY MATKI

Wracałam do domu prowadząc rower.

Słońce świeciło mi prosto w oczy, które zaczęły mi łzawić.

Pewnie z powodu tego słońca a może to łzy były?

Dzień był piękny, prawdziwa słoneczna jesień ukazująca powoli swoje kolory.

Wiatr lekko rozwiewał mi grzywkę, która to co rusz stawała mi dęba z nadmiaru gumy do włosów.

Znów nie miałam wczoraj czasu by umyć włosy… idę do domu, może zdążę farbę nałożyć. Na brązy mnie coś bierze.

Szłam krok za krokiem z wlepiony oczami w chodnik, zamyślona. Już dwa razy walnęłam się w pedał od roweru, znów siniaki będą. Mam kruche naczynka- po mamie.

W głowie kołatała mi tylko jedna myśl: Znowu nic nie będzie już takie samo. 

Niby czekałam na ten moment. Wiem, że potrzebuje i pragnę tej przestrzeni, którą teraz na te kilka godzin mam.

Jednak gdzieś w głębi  czuję ścisk serca.

Poranki w piżamach zostaną już tylko na weekendy.

Tupot bosych stopek w za długich spodniach od piżamy, już nie będzie mnie napawał widokiem każdego dnia.

Dwójka moich dzieci to przedszkolaki.

Leneczka zakończyła swoją adaptację przedszkolną , która u nas trwała sporo nadprogramowo i od kilku dni zostaje sama w przedszkolu.

Na razie na 4 godzinki, potem na dłużnej jeśli zechce.

Dochodzę do wniosku, że matki mają ciągle jakiś powód do płaczu.

Raz z radości, raz ze smutku i zmartwienia ale te łzy są gdzieś wpisane w ich życie.

Ostatnio mój syn wrócił z przedszkola z tatą cały zapłakany. Okazało się, że wynikła sprzeczka między nim a 3 chłopakami z innej grupy. Chcieli zabrać mu biegacza na którym sobie jeździł po placu zabaw przedszkola. Bynajmniej tak twierdzi mój syn a ja muszę mu wierzyć, choć diabełka za skórą sam też miewa. Zaczęli sypać się paskiem. 3 na 1. Igor zamiast uciec do pani schował się w małym plastikowym domku a cała trojka zaczęła skakać po dachu. Zaczął się zwyczajnie bać i płakać. Całą sytuacje widział tato, który prawie przyszedł go odebrać. Oczywiscie wyskoczyły też na to wszystko Panie. Do domu wrócił z piaskiem we włosach w ubraniu i miedzy zębami. Cały zapłakany. Może to co teraz napisze, nie jest zbytnio edukacyjne ale pierwsze o co zapytałam, to czy posypał ich też tym piachem.Gdy odpowiedział tak! Powiedziałam i bardzo dobrze! Nie daj się! A następnym razem jak będzie taka sytuacja i będą Ci dokuczać,  biegnij do pani, nie chowaj się. Ta trójka chłopaków to taka przedszkolna „mafia” 4-5 latków. Uważają, że każda zabawka jest ich, każde drzewo należy do nich.. wiecie, jak to dzieci. Tylko na każdy sprzeciw ze strony innych dzieci, reagują zaraz agresywnie. Popychają, sypią piaskiem, zabierają siłą np. łopatkę czy rowerek.

Zdaje sobie sprawę, że takie sytuacje będą miały miejsce i mój syn musi umieć sie bronić. Co tez uczynił ale 3 na 1 to spora przewaga.

Ktoś napisze zapewne, że agresja rodzi agresję, ale nie chciałabym by 3 chłopaków obsypywało piachem, czy popychało, biło mojego syna a On by stał biernie i mówił – chłopcy tak sie nie robi, to nieładnie, jesteście chuliganami. Ta sytuacja była dla mnie na tyle emocjonalna, ze musiałam iść to przepłakać w samotności. Pomyślałam, mój mały synek.. Bał się pewnie jak siedział w tym plastikowym domku sam a tamci skakali po dachu. Ale kinderkowy tata rozładował całą sytuację mówiąc – Nie martw się, oni jeszcze nie wiedzą, że pradziadek Igora miał 200 cm wzrostu, dziadek 190 cm a ja 193 cm. Będzie duży i silny a jak skończy 6 lat poślemy go na jakieś sztuki walki, żeby był odważny i umiał sie bronić. Tak mnie te jego słowa wewnętrznie rozbiły, że dopiero się rozryczała.. i czego ryczysz głupia- mówi. Poczułam jednak, że ma rację, więc bójcie sie chłopcy z grupy nr. 2 🙂

Uświadomiłam sobie, że zawsze mam jaki powód do płaczu, ŻE BARDZO EMOCJONALNIE PODCHODZĘ DO WSZYSTKIEGO, CO MA ZWIĄZEK Z MOIM DZIEĆMI.

Pierwsze płakałam, ze Lenka tak ciężko znosi adaptacje w przedszkolu a potem, że tylko mi macha i mówi idź już… idę do dzieci.

Wzruszyłam sie gdy,  poszłam odebrać Igora, a tu mi panie przedszkolanki śpiewają happy birthday a Igor leci z bibułowym naręczem kwiatów, bo powiedział, że dziś jego mamusia ma urodziny – nie maiłam urodzin 🙂

Wzruszyłam się, gdy Lenka przyniosła swoją pierwszą pracę z przedszkola, serduszko z plasteliny i mówi- „masz mamuś, ja już nie płaczem w przedśkolu jestem dzielna.”

Wzruszyłam się, gdy Lenka pierwszy raz sama w całości powiedziała wieczorny pacierz „Aniele Boży”

Wzruszyłam się, gdy mój syn poszedł  do szkoły muzycznej, a ja przez szybę obserwowałam jak z wielkim zachwytem słucha jak pani gra na gitarze, z jakim przejęciem wystukiwał rytm na bębenku.

Tych momentów powodujących łzy, jest naprawdę dużo. Wychodzi na to, że jestem straszna płaczka 🙂

Ale czy wy tak nie macie? Nie patrzysz na swoje dziecko i nie myślisz.. Boże jaki to cud, że jesteś. Dziękuję Ci, że Ciebie mam.

No i ryczę 🙂

 

 

ŁZY MATKI KINDERKI.EU ŁZY MATKI KINDERKI.EU ŁZY MATKI KINDERKI.EU ŁZY MATKI KINDERKI.EU ŁZY MATKI KINDERKI.EU ŁZY MATKI KINDERKI.EU ŁZY MATKI KINDERKI.EU ŁZY MATKI KINDERKI.EU ŁZY MATKI KINDERKI.EU ŁZY MATKI KINDERKI.EU ŁZY MATKI KINDERKI.EU

Kinderki ubrane w bajeczne kurtki – zwierzaki KSIM 

TO CAŁKOWICIE POLSKI PRODUKT, SZYTY W POLSCE I Z POLSKICH MATERIAŁÓW.

Bajeczne wzory sprawią, że żaden spacer nie będzie już nudny. Widać po zdjęciach, że miejsce Pandy jest na drzewie.. tak jak kotka 🙂

Ciepłe, idealne na jesienne spacery.Wykonana z wodoodpornego  i wiatroszczelnego wysokiej jakości materiału.

Kupując kurtkę, polecam spokojnie wybrać rozmiar większy niż nosi aktualnie dziecko. To moja subiektywna opinia. Wad nie stwierdzam żadnych! Moje kinderki pokochały je całym sercem i przyznam, że wcale się im nie dziwie 🙂

Facebook Comments