Tak, oboje z Kinder tatą mamy feler.

…ja nawet dwa.

O tym jednym dzisiaj Wam napiszę.

Od wczesnej młodości borykam się z wypadaniem włosów, suchością skóry i nadwagą.

Najbardziej uciążliwa jest nadwaga, suche pięty i łokcie, ponieważ wygląda to na moje

zaniedbanie a nie oznakę choroby.

Przez to nie lubię lata bo objawy suchości wręcz się nasilają a o sandałach z odkrytą piętą

mogę tylko pomarzyć. Kremowanie, peelingowanie i inne kosmetyczne zabiegi działają tylko

na chwilę.

Problem jest i będzie a winowajcą jest moja tarczyca i jej hormony – tyroksyna,

trójjodotyromina i kalcytonina.

Niewielu z nas wie jak istotna rolę odgrywa tarczyca i jej prawidłowe funkcjonowanie w

naszym organizmie.

Nim zdiagnozowano moją chorobę tarczycy byłam ospała, ciągle zmęczona , senna.

Wstawałam rano po przespanej nocy a czułam się jakbym balowała do rana.

Kawa wcale nie stawiała mnie na nogi . Do tego dochodziło ciągle uczucie zimna.

Oczywiście nie było tak codziennie ale na tyle często, że przeszkadzało w codziennym życiu.

Długi czas byłam nieświadoma, że sprawcą tego jest właśnie tarczyca.

Nie myślałam o tym by iść do lekarza bo wypadają mi włosy czy jestem przemęczona.

Był to czas początków mojej pracy, otwierałam swoją działalność, masa formalności i ogólny

stres czy to dobra decyzja czy zarobię na opłaty chociaż.

A prawidłowo  działająca tarczyca odpowiada za całą gospodarkę hormonalna organizmu.

Odpowiada za transport wody, który gwarantuje jędrną skórę i lśniące włosy.

Hormony tarczycy odpowiedzialne są również  za szybkość przemiany materii.

Jak zaczęła się moja droga do zdiagnozowania moich problemów ?

Chciałam zostać mamą, prawie się udało…..

Szukając przyczyny poronienia mój lekarz ginekolog skierował mnie na wszystkie

podstawowe badania. Zasugerował również, że może dobrze by było dla mojego organizmu

bym zgubiła parę kilogramów.

Zawstydziłam się, bo z nadwagą borykałam się od dawna ale mimo diety i ruchu nie udawało mi

się skutecznie ich zgubić. To było jak huśtawka – spadek i zaraz wzrost oraz efekt jojo.

Pewnie, że nie zrzucam całej winy na tarczyce bo silnej woli i systematyczności mi brak, wiem

o tym ale tarczyca ma w tym swój duży udział.

W tym momencie mój lekarz zapytał czy kiedykolwiek badałam swoją tarczyce?

Nie! Bo po co ?

Przecież tarczyca nie boli a informacji na temat jej funkcjonowania nie posiadałam.

Nie miałam pojęcia, że to taki ważny organ, że jego prawidłowe funkcjonowanie ma takie

wielkie znaczenie dla całego organizmu i mojego samopoczucia psychicznego.

Tak, tarczyca ma ogromny wpływ na nasze samopoczucie. Tyroksyna czuwa nad ośrodkiem

układu nerwowego.

Mój ginekolog zalecił wizytę u endokrynologa. Terminy w państwowych placówkach były

odlegle o pół roku. Pół roku!! a ja chciałam przecież zajść w ciążę.

Zdecydowałam się na prywatną wizytę i to była słuszna decyzja bo trafiłam pod opiekę

wspaniałego specjalisty.

Na wizytę wstawiłam się z badaniami zrobionymi w laboratorium. Z pobranej krwi oznaczono

TSH, F3 i F4. Pani doktor już na podstawie samych badań wywnioskowała, że jest problem.

Badanie USG tarczycy potwierdziło jej przypuszczenia – tarczyca była powiększona.

Na kolejna wizytę miałam przynieść wyniki przeciwciał przeciwtarczycowych.

Moje przeciwciała TPO były mocno ponad normę i endokrynolog wykonał biopsje tarczycy.

Diagnoza – zapalenie tarczycy na tle autoimmunologicznym czyli Hashimoto, które jest

przyczyną mojej niedoczynności tarczycy.

Co to oznaczało?

W normalnych warunkach układ immunologiczny chroni organizm przed zakażeniami .

W tym wypadku natomiast w wyniku nieprawidłowego pobudzania układu immunologicznego,

dochodzi do powstania przeciwciał skierowanych przeciwko własnej tarczycy.

Powoli, przez lata Hashimoto niszczy moją tarczycę.

Byłam przerażona tym wszystkim ale z drugiej strony poczułam ulgę, że wszystko zaczyna się

układać w jedna całość.

Już wiedziałam skąd to moje ciągłe rozdrażnienie, przemęczenie, wahania nastroju, senność,

brak spadku wagi.

Hashimoto to predyspozycja rodzinna w 50% wysłałam więc mamę na badania – diagnoza była

taka sama Hashimoto z niedoczynnością tarczycy.

Kinder tata również cierpi na autoimmunologiczna niedoczynność tarczycy .

W jego przypadku nie jest to Hashimoto a narastające guzy na tarczycy. Biopsja wykazała, że

guzki nie są złośliwe.

Znacznie częściej musi badać swoja tarczycę przez obraz USG by kontrolować ich wzrost.

Na szczęście dzięki prawidłowemu leczeniu guzy na tarczycy Kinder taty nie rosną.

Gdyby jednak zwiększyły swoja objętości, powodowały ucisk, trudności w oddychaniu bądź

przeszły by w obraz złośliwy wtedy konieczna jest operacja tarczycy.

Mam nadzieje,że opis mojej historii pomoże komuś.

Może masz podobne objawy?? Nie lekceważ ich.

Poniżej przedstawiam kapitalny filmik , proszę zobaczcie go, wystarczy tylko włączyć polskie napisy bo jest w wersji anglojęzycznej.

ps. Pisząc ten post opierałam się na materiałach z: www.wikipedia.pl, www.tourmedica.pl,

Facebook Comments