MIESZANKA EMOCJONALNA – czyli co mnie dobija

 

Wczoraj zaczęłam pisać post….nie skończyłam bo mnie zawołano na jedną szklaneczkę Jaśka z colą….na jednej się nie skończyło i z pisania były nici ………))))) więc post czeka na dokończenie bo dzisiejszy dzień przyniósł tyle emocji,że i tak bym się nie skupiła na pisaniu o tym co zaczęłam wczoraj.

Aura nas dziś nie rozpieszczała…..w nocy mocno wiało i padało….poranek bardzo zachmurzony……przelotne opady……i co tu robić w taki dzień????

postanowiliśmy ,że pojedziemy do Akwarium Gdynskie …..spakowani,zadowoleni wsiedliśmy do samochodów i w drogę……wszak 54 km to żadna odległość więc po godzinie powinniśmy być na miejscu……powinniśmy pod warunkiem,że nie stoi się w 27 km korku………………to była masakra…………podróż trwała 3 godziny!!!!!! Chciałam trzy razy zawrócić ale kinder tata mnie nie słuchał pocieszając,że korek zaraz się rozładuje……..nie rozładował się……..Miałam już dość całej wyprawy…..odechciało mi się wszystkiego………..dzieci marudziły a ja klęłam pod nosem jak szewc……….

Dotarliśmy…….wkurzeni na maxa i obrażeni na siebie,głodni…..bo śniadanie było 4 godziny wcześniej………..lało…….

Okazało się,że Akwarium jest w porcie…..ucieszyłam się,bo mogliśmy zobaczyć z bliska Dar-Pomorza

Z każdą minutą pogoda się poprawiała a to za sprawą dość solidnie wiejącego wiatru…..

Z daleka już widziałam ,że parking pod Akwarium jest full………..ale kolejka do kasy jaka się nam ukazała przeszła moje wyobrażenia……dziwiłam się tym ludziom,że chciało im się stać a takim kilkunastometrowym ogonku z podenerwowanymi świrującymi z nudów i niecierpliwości  dzieciakami……..sami rodzice grymas na twarzy mieli raczej nieciekawy tzw szczękościsk…….To nie dla mnie……..

Spacer po Porcie bardzo udany….Piękny deptak,piękne widoki na morze…..to jest mój klimat….tu bym mogła mieszkać….Ryba nad morzem smakuje tak jak nigdzie indziej  i nie przeszkadza mi wszechobecny piasek nawet w majtkach))))

Kinderka ubrana w Bibi dres …powiem wam,że to najlepsza rzecz jaką zabrałam dla niej na wakacje….w taką aurę jaka trafiła nam w tym dniu ,dres – kombinezon spisał się rewelacyjnie!!! nie podwiewało,nie odkrywało….a kaptur dodatkowo chronił przed wiatrem….a grubsza dresówka świetnie zapewniała ciepełko, wpisuję na listę -Musisz Mieć -podczas wakacji albo spacerów w zimniejsze dni.

 

 
Droga powrotna to już istny raj……40 min i na miejscu)))
Niebo uraczyło nas swoim błękitem….ani jednego obłoczka nie było…..zapowiadało to piękny zachód słońca….

Kinderka ubrana w ;
dres-kombinezon  bibidreams.
Kinderek ubrany w ;
fioletowe spodnie –DressYouUp.
spodnie w wąsy-czesiociuch
bluza mint-bibidreams
czapa w wąsy-DecoPaka
Facebook Comments