NIE ZABRANIAM

Pisze mniej. Nie dlatego, że nie mam nic do powiedzenia, wręcz przeciwnie. Walczyć chcę z bylejakością. Nie chcę tracić Waszego i swojego czasu na bezsens liter, tekstów pod publikę pisanych. Chcę, by moje słowa miały wartość i przekaz. Chcę pisać z sercem i pasją. Nawet te wpisy sponsorowane, wymagają dużego nakładu pracy, lecz chcę by były „takie moje”.  Nade wszystko skupiam się na zdjęciach – to one są moja największa pasją – amatorską ale pasją z serca.

Pisząc ten blog, nigdy tego nie żałowałam. Nigdy nie przyszło mi na myśl, by go wykasować, by już nie pisać, by przestać robić to, co tak uwielbiam. Nie wiem czy będę pisać trzy razy w tygodniu, pięć czy raz, pewnie różnie to będzie. Dla mnie ważne jest, że jesteście. Tworzycie ze mną to miejsce prawie od 3 lat. Przeleciało prawda. Dobrze mi tu. Lubie pisać, lubię słowem się dzielić, to daje mi ukojenie. Lubie Wasze maile i prywatne wiadomości. Lubie jak piszecie, że rzecz, którą pokazałam na blogu – ubranie, grę, zabawkę- jest faktycznie fajna,  🙂 Ciesze się, kiedy piszecie, że wzruszam albo, że uśmialiście się do łez, pomogłam. Tyle fajnych rzeczy wydarzyło się dzięki blogowi, tylu fajnych ludzi poznałam. Piszę o tym o czym chcę. Nigdy nie kłamię. Nie poruszam pewnych kwestii, jeżeli nie chcę ich poruszać. Bo to jest moje miejsce.

Jednak nie blog jest najważniejszy, liczby, udostępnienia, brawa i zachwyty. Igi I lena są moim priorytetem. Czas poświęcony im, jest moim priorytetem. Wspólne panierowanie kotletów, pieczenie ciasta. A wiecie, ze rośnie mi mały pomocnik! Myje naczynia w domu- bo mówi, że lubi. Nie zabraniam. Ma rękę do pieczenia. nie zabraniam i to nic, że kuchnia cała w mące tak, że nawet z wiszącej półki muszę ścierać. Nie zabraniam. W tych dwóch słowach tkwi chyba cały sekret. Nie zabraniam czyli nie podcinam skrzydeł. Pozwalam. Wiecie zapewne jaki to skarb mieć w domu faceta, który umie radzić sobie w kuchni, ba!! nawet ciasto upiecze. Synowa mi kiedyś podziękuje.

Choć czasem można oszaleć. Czasem na prawdę można oszaleć! Dni nasze często granic nie mają. Męczą i wycieńczają. Nadmiar krzyku, płaczu kłótni, pretensji przyprawiają o taki ból głowy, że masz wrażenie, że kolejny jęk wyrwie ci dziurę w głowie. Ja jednak wiem. Ja wiem, mam świadomość, że to są zwyczajne momenty, chwile. Normalny proces dorastania. Trzeba je przeczekać, wytężyć cierpliwość i uspokoić nerwy. Powiedzieć sobie z 1000 razy, że za chwilę będzie już spokojniej. Że kocham, tylko jestem zmęczona. Że dzieci tym krzykiem próbują coś osiągnąć. Uczą się walczyć o swoje, wykłócać o lepsze. A ja jestem po to, by im w tym pomóc. By wychwycić granicę, gdzie kończy się rozwój i poznawanie a zaczyna już wymuszanie i szantaż. I że to tylko chwila a moja cierpliwość jest potrzebna im bardziej niż mi święty spokój.

I choć czasem naprawdę trudno wytrzymać, gdy nie pomaga wyjście do innego pokoju i powiedzenie w poduszkę paru przekleństw i kop w ścianę, aż duży palec boli, to wiem, że są to tylko momenty.  Chwile, które bezpowrotnie miną. Pomiędzy, tymi wszystkimi emocjami jest największe szczęście jakie mogło mnie spotkać. Tona uczuć i wyznań miłości, trzy tony całusów i przytulań. Mieszczę w sobie to wszystko. Bo te chwile to tylko momenty, za którymi zatęsknię szybciej niż się spodziewam. Jest wiele rzeczy w życiu w które nie potrafię uwierzyć… że spotkały właśnie mnie.NIE ZABRANIAM KINDEREKI.EU NIE ZABRANIAM KINDEREKI.EU NIE ZABRANIAM KINDEREKI.EU

Biurko i regał na ksiazki – WOMEB

Skrzynia na kolkach – Woodenstory

Wiklinowe miętowe krzesełko – Lilushop.pl

Facebook Comments