TEN CZAS

9.11 rankiem. Pędzę na swoim dwu kółkowym rumaku, jakoś tak lżej mi niż o 8.50 kiedy to z tyłu w przyczepce siedzą moje dwa kinderki. Przymykam oczy. Znów zapomniałam słonecznych okularów ale tak trudno się człowiekowi przestawić, że w listopadzie są wciąż konieczne. Wracam do domu inną drogą, chce posłuchać szelestu liści pod kolami roweru. Pachną specyficznie palącym słońcem. Nie śpieszę się, nie muszę.

W domu wypijam gorąca kawę słuchając ulubionego Ed Sheeran . Przed tym jeszcze opluwam ekran monitora ze śmiechu, nawet Wam o tym napisałam na naszym Facebooku  . Jest mi dobrze, tak po ludzku zwyczajnie jest mi dobrze!! Za mną pranie czeka na prasowanie… poczeka jeszcze. Pachnie zupą, która zaczyna się już gotować. Odpowiadam na maile, czytam wiadomości na tvn24… same wypadki znowu. Myślę o dzieciach, zwłaszcza o Lence, która to pierwszy raz dziś nie płakała jak zostawiałam ją. Nie, nie dzieje jej się krzywda żadna, tak się już przyzwyczaiła, że wchodzi do przedszkola z płaczem, lubi zwracać na siebie uwagę i dzięki temu wszyscy wiedzą, że Leneczka już przyszła. Wychodzi też z płaczem, bo nie chce wracać do domu.. bo jeszcze chwilkę, jeszcze jeden rysunek, jeszcze jedna wieża z klocków. Na do widzenia posyła wszystkim buziaki i mówi – Bis Morgen! 🙂

Dziś mają najlepsze śniadanie w całym roku. Świętują św.Marcina i z tej okazji na stole zagościł wielki 1,5 metrowy Weckmann , w dzbankach ciepłe kakao a w miseczkach marmolada i nutella. Tak nutella!!! niemieckie dzieci od czasu do czasu ją jedzą , nawet w przedszkolu. Dodam, że w całym przedszkolu nie ma ani jednego otyłego dziecka za to dzieci nauczone są jeść warzywa i owoce każdego dnia zarówno na śniadanie jak i do obiadu. Mało tego, na deser dostają budyń czekoladowy lub lody, albo pieką sami maślane ciasteczka.Podoba mi się ten ich rozsądek i umiar w obie strony. Wieczorem o 17.30 wszyscy spotykamy się pod przedszkolem i robimy pochód z lataniami, przyjeżdża nawet prawdziwy święty Marcin na prawdziwym koniu :-), śpiewamy, dorośli niosą pochodnie  a na końcu pochodu czeka na nas ogromne ognisko przy którym panie przedszkolanki opowiedzą spektaklem historie św. Marcina.

Uśmiecham się do siebie czytając co napisałam. Bo to jest nasz czas, nasze życie. Dlatego zaczęłam pisać tego bloga, bo byłam przepełniona tymi wszystkimi emocjami. Od euforii do płaczu. Od kiepskich cholernie dni pełnych nerwów, stresu do dni wypełnionych miłością i śmiechem. Wypisanie się daje mi ukojenie, czuje się lżejsza na sercu. Często nie planuje nawet końcowego wątku i czuję się sama przez siebie zaskoczona. Wiem co jest dla mnie najważniejsze i potrafię wartościować już swoje życie, dlatego w ostatnim czasie mieliście okazję czytać moje wpisy nocą 😉 Taka mam chęć pisać więcej a ciągle brakuje mi czasu na to. Nie raz mam w głowie ułożone słowa a potem coś się wydarzy… i mija dzień, słowa gdzieś umykają. Dziękuję, że trwacie, że jesteście z nami, że i Wy dajecie się mi poznać zostawiając komentarz pod wpisem. Chcę więcej Was, Chcę rozmowy z Wami. Zawsze mam czas by odpowiedzieć w komentarzu na zostawione Twoje słowa. Rozmawiaj ze mną więcej. Wy potrzebujecie mnie a ja potrzebuje Was. Chce wiedzieć, że jesteście z nami.

TEN CZAS Kinderki.eu TEN CZAS Kinderki.eu TEN CZAS Kinderki.eu TEN CZAS Kinderki.eu TEN CZAS Kinderki.eu TEN CZAS Kinderki.eu TEN CZAS Kinderki.eu TEN CZAS Kinderki.eu TEN CZAS Kinderki.eu TEN CZAS Kinderki.eu TEN CZAS Kinderki.eu TEN CZAS Kinderki.eu TEN CZAS

Igorek

bluza i spodnie – watacukowa

Buty – Emel

Czapka – pocopato

Komin – Tuss 

Kamizelka – That way

Lenka

Sukienka – Kids on The Moon

Kamizelka – Owl with soul

Podkolanówki –  Kimono kid 

Buty – Bobux 

Szal – nr.47

Facebook Comments