To są  długie wakacje.

Trzeci tydzień urlopu spędziliśmy w swoim RAJU .

towarzyszy nam wakacyjna wyprawka o której staram się sukcesywnie pisac, jednak 2 tygodnie bez dostępu do internetu zrobiły swoje i mamy opóznienie w postach-złosliwośc rzeczy martwych .Padł modem do bezprzewodowego netu,żartuje sobie,że pewnie nie wytrzymal przerobu hihihihihi.

Podczas urlopowania dotarły do nas kolejne piękne podarunki. Kocham rzeczy ręcznie tworzone z sercem i zaangażowaniem …jestem wielką zwolenniczka rękodzieła.
Kasia- blogująca mama i czarodziejka rzeczy niepowtarzalnych  z bloga  krainy Deszczowców podarowała nam filcową chmurkę dwustronną,ozdobioną tasiemkami i guziczkami.Taki mały cukiereczek,który wszystkim bardzo się spodobał a zwłaszcza Kinderkowi.
Chmurka zawisła przy wózku by mogla cieszyc oko malej kinderki podczas spacerów.Mijający nas ludzie szeptali:
-jaka fajna chmurka…taka inna…inna niz wszystkie ozdoby dla dzieci.
My lubimy się wyróżniac ) Kasia obiecała stwożyc filcową karuzelę nad łóżeczko,bardzo jestem ciekawa efektu końcowego…Jeśli jesteście ciekawi jakie inne rzeczy tworzy Kasia a sekrecie powiem wam,że na jej stronie znajdziecie rzeczy,które zapierają dech w piersi!!! koniecznie zajrzyjcie  TU

Pogodę mieliśmy wymarzoną.3 tygodnie słońca i upałów.
Przed wyjazdem poszukiwałam czegoś przeciwdeszczowego dla Kinderka.
Wiadomo nad morzem pogoda zmienna tak samo nad jeziorem z malej chmury może byc duży deszcz a tachaj ze sobą ciągle cały niezbędny asortyment plażowy-koce ,ręczniki ,parawany,jedzenie,picie itd i jeszcze kurtkę na deszcze w razie W.
A i tak wiadomo,że my matki polki obładowane jak byśmy na targ szły a nie na plac zabaw na godzinkę…bo przecież wszystko może się przydac.
Czy pamiętasz by zawsze  zabarc ze sobą parasol?? bo ja go zazwyczaj mam jak nie pada..
Potrzebowałam więc coś co zwinę i wrzucę w torebkę,coś co może na stałe leżec w wózku i nie zajmowac miejsca i byc zawsze pod ręką.
Nie chciałam też typowej kurtki ,ponieważ bywają cieple deszcze a pod taka kurtka nieprzemakalna to jak w termosie.Nieoddychająca nieprzewiewna tkanina powoduje,że człek zaraz spocony a co dopiero ruchliwy dwu i pół latek.
Buszując po internecie natrafiłam na firmę Stephen-Joseph-Polska.
Moja uwagę przykuło ponczo przeciw deszczowe. Pomyślałam TO JEST TO!!

-Niebanalny design na wzór tygryska,
-zajmuje niewiele miejsca,
-dziecko nie opatulone jak w konserwie,
-nie krepuje ruchów
-przewiewne  dzięki fasonowi.
-inne niż typowe peleryny, kurtki, kombinezony chroniace przed deszczem.
-uniwersalny rozmiar od 3 do 6 lat,więc jednorazowe wydatek.

na Pojezierzu bywamy raz w roku…żałuję,że nie mamy możliwości częściej bywac tam.ze względu na sporą odległośc bagatela 800 km…..bo oprócz kwiatów mogła by rosnąc marchewka,kalarepka,sałata i inne nowalijki.Zadowalamy się zielnikiem i miętą,koprem i rzodkiewką.Nie ma agrestu i porzeczek są za to maliny.
Może kiedyś……….jak trafie 6 w toto to wybuduje duży dom z wielkim ogródkiem,wtedy będę poranną kawkę piła na przytulnym tarasie zrobionym  w stylu skandynawskim,obsadzonym do okoła pachnącą lawendą….robiła drzemy z  porzeczek czy truskawek rosnących na moich krzaczkach.A na obiad podawała surówki z jarzyn które sama zasiałam i kompot z wiśni.Podobno jak mocno się wierzy to marzenia się spełniają.Marze więc mocno i trzymam kciuki…. no i gram w totolotka)))

Facebook Comments